Póki, co przyjrzyjmy się tej fascynującej postaci.
Nieznany Modiano
Modiano jest dość popularny we Francji. Poza jej granicami jest jednak praktycznie nieznany.
W Polsce trzeba się nieźle natrudzić, by zdobyć jego książki. W jednej z największych księgarni internetowych dostępna jest obecnie tylko jedna jego książka, a dokładniej książeczka dla dzieci – „Katarzynka”.
Sprzedaż jego powieści (wszystkich, razem wziętych i do kupy) w Wielkiej Brytanii od 1998 roku, to... 2 123 kopie. 133 książki rocznie. Nie myślałem, że dożyję dnia, w którym będę mógł powiedzieć: „Moje książki sprzedają się lepiej niż książki ostatniego Noblisty!” A jednak...
Nieszczęśliwy Modiano
Książki Modiano przesycone są atmosferą jego nieszczęśliwego dzieciństwa. Jego ojciec, Albert Modiano, włoski Żyd, przetrwał wojnę handlując na czarnym rynku z gestapo. O swojej matce, belgijsce aktorce Louise Colpeyn, powiedział kiedyś że jej serce było tak zimne, że jej kanapowy piesek rzucił się z okna, by ukrócić swoje cierpienia. O dystansie Modiano do własnej rodziny najlepiej świadczy fakt, że nie wie on gdzie pochowany jest jego ojciec.
Modiano wychowali jego dziadkowie ze strony matki – z tego powodu jego pierwszym językiem jest flamandzki (!), co stawia go koło takich postaci jak Joseph Conrad czy Samuel Beckett, którzy święcili sukcesy w „drugim” języku.
Jako zdolny chłopak, Modiano trafił do słynnego liceum Henryka IV. Nie znosił jednak szkoły i w wieku siedemnastu lat zakończył formalną edukację. Kolejne lata, aż do wydania swojej pierwszej powieści w wieku 23-ech lat, Modiano nazywa „moim powieściowym motorem”. W tamtym okresie utrzymywał się ze sprzedawania powieści z autografami słynnych autorów... własnej produkcji. Nauczył się podrabiać podpisy takich postaci jak Paul Valéry czy Alain Robbe-Grillet i sprzedaż tak sfabrykowanych książek pozwoliła mu się utrzymać. „To był dziwaczny, chaotyczny okres.” mówi dzisiaj.
Jego życie weszło w nową fazę, gdy w 1968 roku debiutował on powieścią „La place dee l’etoile”, powieścią traktującą o niemieckiej okupacji i francuskiej kolaboracjci. Większość Europy rozprawiła się z tym okresem historycznym (może poza Polską...), ale we Francji, latami temat kolaboracji był absolutnie tabu. Książka Modiano była ja granat, eksplodujący w cichym kościele – z dnia na dzień zrobiło się o nim bardzo głośno.
Dodajmy zresztą, że raczej zasłużenie. Jego styl jest prosty, oszczędny. Podobno łatwo się go tłumaczy, ale... też wiele traci w tłumaczeniu (elegancję i lakoniczność trudno uchwycić w obcym języku).
Niedługo zaroi się pewnie w Empikach od dodruków jego książek. Znajomość z Modiano warto zacząć od „Rue des Boutiques Obscures” („Ulica ciemnych sklepików”, za którą dostałw 1978 roku nagrodę literacką Goncourtów”). To ciekawy kryminał o detektywie, który stracił pamięć i próbuje na nowo odkryć kim jest. Swoją drogą, wszystkie powieści Modiano dotykają tematu pamięci, tożsamości, poszukiwania... Podobnie jak Nabokovowi kiedyś, Modiano zarzuca się, że w kółko pisze tą samą powieść.
Co ciekawe jego książki są bardzo krótkie – 120-150 stron.
Nieśmiały Modiano
O jego nieśmiałości krążą legendy – w słynnym literackim programie Apostrophe w 1982 roku... nie był w stanie wydobyć z siebie słowa. Umówienie się z nim na wywiad graniczy z niemożnością – zobaczymy czy w ogóle swojego Nobla odbierze.
Antoine Gallimard, wydawca Modiano, zadzwonił do niego zaraz po ogłoszeniu przez komisję noblowską swojego werdyktu: „Miałem Modiano na linii. Pogratulowałem mu, a on jak zawsze skromnie powiedział mi, że „to dziwne”, był jednak bardzo szczęśliwy.”
Rozpaczając nad pominięciem Rotha, nie potrafię jednak nie cieszyć się z istnienia instytucji, która potrafi nagrodzić cichą, niewidoczną postać wyłącznie w oparciu o jakość jej pisarstwa. Szymborskiej też nikt poza Polską kiedyś nie znał...
